Są śluby, na które „leci się jak na skrzydłach” bo energia ludzi jest jak magnez. Taką aurę mają Angelika i Tomek. „Historyczna” Skoda (samochód), którą Tomek jeździł z Ełku do Warszawy na randki z Angi. Cały dom przyjaciół i rodziny. Najlepsi i najbardziej zwariowani świadkowie „pod słońcem”. Jazda slalomem za samochodem ślubnym, za którym latają przyczepione puszki i systematycznie odpadają odbijając się od asfaltu. I jak tu nie zrobić zdjęcia? 😉 Klimatyczny Folwark Łękuk. Ksiądz, który na parkiecie okazał się polskim Patrickiem Swayze. Wzruszające ale i zabawne przemowy świadków. Zabawa była do białego rana, zakończona ostatnimi toastami na pomoście. Takich ślubów się nie zapomina…