On – chłopak z Warszawy, który przemierzył już pół świata, Ona – dziewczyna z perskimi korzeniami mieszkająca w Kaliforni. Świat okazał się wystarczająco mały aby mogli się spotkać. I to jest cudowne! 

{ sesja narzeczeńska w Warszawie }

Leila z Adamem przylecieli z San Francisco na tydzień przed swoim ślubem w Pałacu Zdunowo. Ich grafik był mega napięty, ale na szczęście udało nam się umówić na miejską sesję narzeczeńską. Nie starczyło czasu na wyjechanie do jakiegoś klimatycznego zakątka w Polsce ale każde miasto może stać się „egzotycznym” tłem dla zdjęć, jeśli się w nim nie mieszka i nie widzi na codzień. Plan był prosty: spacer po Warszawie. Wakacyjne i nieco opustoszałe miasto pokazało swoją drugą twarz. Zamiast wszechobecnego pośpiechu i hałasu, Warszawa otuliła nas promieniami słońca i ugasiła pragnienie mrożoną kawą. Doskonale znane wszystkim Łazienki Królewskie przypominały klimatem Włochy i w promieniach zachodzącego słońca wyglądały zupełnie inaczej niż w wakacyjnych przewodnikach. I okazuje się, że nie trzeba jechać na koniec świata żeby znaleźć kawałek kalifornijskiego nieba wraz z temperaturami, w Polsce ;-) Śmialiśmy się, że nawet u nich w San Francisco nie ma tak wysokich temperatur jakie zastali tutaj. Razem z Leilą i Adamem na nowo odkrywałam Warszawę, z której tak często uciekam.

Mieliśmy czas na rozmowę, wypicie kawy, pokazanie Leili małego skrawka stolicy a dla nich obojga było to oderwanie od ostatnich przygotowań przed ślubem czyli istnego „szaleństwa”. 

Z nimi czas zdecydowanie za szybko mija. Ponieważ do ślubu były tylko dwa dni, zaraz po powrocie do domu zabrałam się za przeglądanie zdjęć z sesji. Przesiedziałam wpatrzona w nich pół nocy. I już wiedziałam, że za dwa dni w Pałacu Zdunowo wydarzy się coś magicznego { Ślub w Pałacu w Zdunowie }. I nie myliłam się. Chodźcie z nami na kawę!