“Przyjaźnimy się i kochamy od bardzo dawna…Bierzemy ślub cywilny w plenerze. ” tak zaczynał się mail od Paty i Kamila. Potem był Skype i spotkania na kawie, które trwały i trwały, bo tematów do rozmów było mnóstwo. I tak przepadliśmy za sobą. Oni wiedzieli, że oprócz zdjęć mają we mnie wsparcie w tym dniu i nie tylko, a ja, że w moim sercu zagości kolejna historia i jej główni bohaterowie, których nie zapomnę. Pata szalona, chodząca emocja i uśmiech, widząca szklankę zawsze do połowy pełną i zarażająca całe otoczenie swoi entuzjazmem. Kamil – plan przede wszystkim, zorganizowany, skrupulatny, mistrz robienia jaskółek, z zawsze perfekcyjnie wyczyszczonymi butami, wyczesaną idealnie rudą brodą i poczuciem humoru, za które go uwielbiam. Ona serce, on rozum, czyli razem stworzyli byt idealny. 

{ rustykalne wesele }

Na miejsce swojego ślubu i rustykalnego wesela wybrali odrestaurowaną stodołę pod nazwą Chata za wsią. Urokliwe miejsce położone w Skoszewie, niedaleko Pułtuska. Stodoła otoczona jest zielenią, dwoma stawami, polami a po terenie przechadzają się różne zwierzęta, jak gwiazda tego ślubu z “parciem na szkło” – osioł :) Idealne miejsce na ślub cywilny lub humanistyczny w plenerze. Ogromnym atutem obiektu jest przepyszne jedzenie, które przygotowywane jest na miejscu przez właścicieli obiektu. Pychota! Skromne dekoracje Pata wykonała sama z pomocą przyjaciół. Delikatne bukieciki na stołach, makrama za stołem pary młodej i drewniane winietki z napisami typu “Dzień dobry miłość” czy “Live.Love.Laugh”. Nic więcej nie było potrzeba, żeby było pięknie. A oni doskonale wiedzieli i czuli, że w tym dniu nie o dekoracje chodzi, a o radość, dotyk, bycie razem i celebrowanie tych chwil. Bez pośpiechu, delektując się prosecco i chwilą, w towarzystwie przyjaciół. Zobaczcie przygotowania Patrycji, a raczej zbiorowe przygotowania dziewczyn pod drzewem, w ogrodzie. Co za klimat! Ich stroje ślubne, jak na stodołę przystało, były mniej formalne i nie krępujące ruchów w szalonej zabawie. Marynarka w kratę, czerwone spodnie, mucha, i Conversy na nogach. Patrycja wybrała miękką i przewiewną sukienkę, delikatnie spięte włosy i złote, rzemykowe sandałki na płaskiej podeszwie. 

{ ślub cywilny w plenerze }

Jak to jest wyjść za mąż za najlepszego przyjaciela? Jak to jest ożenić się z dziewczyną, która robiła ci dredy wieki temu, a ty chciałeś się tylko jej przypodobać? Plenerowa ceremonia ślubna odbyła się obok stodoły Chata za wsią. Wydawać by się mogło, że ślub cywilny pozbawiony jest emocji i pozostaje jedynie formułką. Nic bardziej mylnego w przypadku Paty i Kamila. Żebyście widzieli jak ona na nią patrzył, próbując się nie rozkleić a Pata z jaką czułością przytulała się do Kamila i wybuchała śmiechem. I to wszystko tylko w małym gronie, najbliższych osób. Zagęszczenie emocji i endorfin na m3 było odurzające. Udzieliło się i mi, gdy widziałam z daleka jak tata prowadzi, do przyszłego męża, podskakującą z radości Patę, a potem w trakcie ceremonii. Próbowałam chować się za powiewającymi firankami, żeby ukryć łzy (przecież to takie nieprofesjonalne), ale jak się okazało nieskutecznie. Byli rozczulający i pomimo teoretycznego, wieloletniego “zahartowania” rozłożyli mnie na łopatki. A ja nie czułam się ani przez chwilę jak w pracy. Po ceremonii poleciały płatki kwiatów i deszcz baniek mydlanych. Wojna na bańki mydlane to to, co takie tygryski jak Pata, lubią najbardziej ;-) Co tam się działo!

“Live.Love.Laugh” Motto z winietek dokładnie przeniosło się na całe wesele. Samo słowo wesele oznacza: radość, wesołość. I tak było! A tempo muzyczne narzucał i próbował utrzymać genialny Marcin zwany DJ Mess. Zdecydowanie swoim graniem podkręcał atmosferę i podwoił temperaturę powietrza, która tego dnia była bardzo wysoka.

{ pies na ślubie }

Coraz częściej spotykam na ślubach i weselach Waszych pupili (zobaczcie też ślub Darii i Łukasza). Ogromnie mnie to cieszy bo jestem psim świrem. Jeśli jestem w towarzystwie psów zdecydowanie prędzej znajdziecie mnie na kolanach przy nich niż dwóch nogach ;-) Ślub Paty i Kamila miał swojego dobrego, psiego duszka zwanego “Duchem”, który był gościem i to gościem bardzo eleganckim. Zobaczcie jego psią muchę! Duch nie opuszczał swojej właścicielki dalej niż na 2 kroki, nawet na parkiecie. I był pupilem wszystkich. Tak wiernego psiego towarzysza nie spotkałam nigdy.

Ale pamiętajcie, że zabierając swoich pupili na ślub lub wesele musicie im zapewnić pełen komfort przebywania w nowym miejscu. Powinniście mieć pewność, że czują się tam bezpiecznie, mają opiekę, swoje miejsce, wodę do picia. Jeśli dajecie im pełną swobodę na terenie obiektu weselnego upewnijcie się, że jest on dobrze ogrodzony i weźcie poprawkę, że psy mogą różnie reagować na hałas, głośną muzykę, światła Dj-a, dużą ilość osób i mnóstwo innych nieprzewidywalnych sytuacji. Wy jesteście właścicielami i Wy odpowiadacie za nie. A zawsze i przede wszystkim bezpieczeństwo i komfort naszych małych przyjaciół jest najważniejszy!

{ od Paty i Kamila }

“Wspaniały fotograf, cudowny kompan w ważnych momentach. Madzia łapie chwile tak dobrze, tak sprytnie wyciągając z nich piękne emocje i ładne obrazki, że ciężko Ci uwierzyć że to Ty jesteś na tych zdjęciach- taki jakiś ładniejszy człowiek i że to wszystko tak wspaniale wyglądało ( Nawet jak nie wyglądało/ albo chociaż nie wszystko ). Polecam za profesjonalizm w wykonywanej pracy, serce wkładane w realizacje, pomysły, talent techniczny i improwizatorski ) umiejętność zbudowania intymnej, ale też kiedy trzeba luźnej atmosfery.

Dobra wróżka ta Piecha – czaruje lepiej niż w Piotrusiu Panie Dzwoneczek Już wam zazdroszczę że ją poznacie i będziecie się tak bosko bawić

Dostałam swoje przezwisko a nasze wspólne przygody dopiero się zaczęły. Jak ich nie kochać! Są żywym dowodem (bo nikt nie ucierpiał ;-) ), że jak polubisz swojego fotografa i fajnie Wam razem, trauma bycia fotografowanym może zamienić się w frajdę, możesz polubić robienie zdjęć i siebie na zdjęciach ;-)