Chcę Wam dzisiaj pokazać sesję – inspirację ślubną, która wydarzyła się 6 lat temu. Ci co słyszeli wtedy o moim pomyśle, pukali się w głowę! Mówili: zwariowałaś! Ślub i wesele w stodole? Tak, zwariowałam i nawet znalazłam jeszcze jednego wariata, który razem ze mną w podskokach, wynosił przez kilka godzin, pół stodoły siana! To była Karolina Waltz, z pierwszego bloga ślubnego w Polsce – Bridelle. Jak wiadomo, jedynie wariaci ruszają ten świat do przodu i tak się stało. Po tej sesji, nic już w branży ślubnej w Polsce nie było takie samo. A my z Karo wiedziałyśmy, że razem możemy przenosić góry i polskim ślubom nadać nowy kierunek i wyznaczać trendy. Czy gdybym Wam nie napisała, że sesja lada dzień będzie obchodzić swoje 6 urodziny, zgadlibyście datę realizacji? Nadal jest bardzo aktualna i nadal jest “odważna” w porównaniu z aktualnymi stodołowymi ślubami. Łapcie inspirację ślubną, jak może wyglądać wesele w stodole.

{ wesele w stodole }

To była zwykła stodoła, na wsi zabitej dechami. Z cudnymi szparami między deskami, przez które sączyło się światło dając niewiarygodny klimat. Były dywany na… chciałam napisać podłodze, ale to było klepisko. :) Było mnóstwo zieleni (greenery) i tak mało doceniane w tamtym czasie – peonie. Jako stół – drewniana szpula, ze świecami i złotymi sztućcami. Był sznur żarówek i pastelowa ścianka z fragmentów tapet, specjalnie wykonana na sesję, przez przezdolną Jadzię. Widzieliście kiedyś popcorn bar na ślubie? Seksowna suknia ślubna przyleciała do nas, od jednej z najlepszych izraelskich projektantek – Galii Lahav. Spełniałyśmy nasze własne marzenie i to nas uskrzydlało. Bo odkąd poznałam Karolinę obie byłyśmy zgodne w jednym: nie uznajemy kompromisów w naszej pracy, bawimy się konwencją i dajemy z siebie wszystko. I udało się. Mamy w Polsce boho i styl rustykalny, a stodoły weselne powstają jedna za drugą, bo ścieżki już zostały przetarte.

A ja wracam do tej sesji i wiem, że to właśnie nasza wizja i szalona sesja, 6 lat temu otworzyła nowy rozdział w polskiej branży ślubnej. Nie można wyważyć już otwartych drzwi. A my… zawsze do przodu, po swojemu, sięgając po nowe wyzwania, przecierając kolejne dróżki. A ja uwielbiam fotografować to co sobie w głowie wymyślimy. Mam nadzieję, że zainspiruje Was ta historia i sesja. I z większą odwagą będziecie organizować swoje śluby w stodołach i innych oryginalnych miejscach

{ Bo w szaleństwie jest metoda! }

A jeśli chcecie zobaczyć więcej inspiracji ślubnych, szalonych pomysłów i sesji zrealizowanych z Bridelle,   to znajdziecie je… w naszym największym spełnionym marzeniu – w naszych książkach ślubnych “Bridelle Style” i “Wasz piękny Ślub” lub u mnie na blogu ( Gypsy, Glamour, TUTAJ )

Wszelkie prawa do fotografii zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie, rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez zgody autora: Magdalena Piechota oraz Wydawnictwa Bridelle Publishing House zabronione.