Uwielbiam ludzi z pasją. Ludzi, którzy widzą więcej i mają odwagę iść własną drogą, choćby nie wiem jak kręta była, a inni pukali się w czoło na ich pomysły. 

“Żyłem sobie, żyłem i nagle poznałem Ciebie… i moje życie nigdy już nie było takie jak kiedyś”

To historia, jak Łukasz poznał Darię (oczywiście jego wersja). Muzyk z pasji, który najchętniej nie wychodziłby ze studia, chyba, że przesiada się na rower. Ona – zapalona joginka i konsultantka ślubna, romantyczka z rockandrollowym sercem. Jest jeszcze jedna Ona… Nutka, ich ukochany Cavalier Spaniel, bez którego nie wyobrażają sobie życia. Mały pożeracz słuchawek i całych bochenków chleba. Takie gigantyczne trio trafiło mi się  pewnej wrześniowej soboty i wzięli ślub w stodole. Miało być “na luzie, bez spiny, błogo i przyjemnie”. A jak było?

{ Folwark Ruchenka }

Szczęściarze! Daria i Łukasz! 

Jak zorganizować swój ślub, kiedy jesteś konsultantką ślubną i zajmujesz się organizowaniem ślubu innym parom (Daria to połowa teamu Wedoweddings.pl)? W przypadku Darii i Łukasza vel Beksa, to proste… zostać sobą i nie poddawać się branżowemu wyścigowi. Oni to wiedzą! Wiedzą, że to dzień celebracji miłości, radochy, łez wzruszenia, cudownych ludzi wokół, a reszta to dodatek. Chociaż ten dodatek – dekoracje zapierały dech! Stodoła wypełniona była rudymi trawami, kwiatami w jasnych kolorach i makramami. Minimalistycznie i z klasą – taką wizję miała Daria i dziewczyny z Pracowni Florystycznej FloralHeaven.pl! Nie uznają półśrodków. A jak szaleją… to na całego! … bo w tym dniu trzeba spełniać swoje marzenia! Zobaczcie te detale koniecznie na zdjęciach.

{ Slow wedding  }  

To był slow wedding w najczystszej postaci, chociaż czas płynął tak szybko, jak to zazwyczaj bywa na ślubach. Ale slow wedding to nie tempo dnia – to stan umysłu. Nie znajdziecie na zdjęciach tradycyjnego błogosławieństwa czy oczepin. Nie było żadnych modnych dodatkowych atrakcji, oprócz pięknego prosecco vana Culaccino, który swoimi trunkami wprowadzał gości w dobry nastrój i rozgrzewał procentami, bo pogoda w tym dniu była przewrotna. Nuda? Nic bardziej mylnego! Największą atrakcją byli ONI. Oni zrobili to PO SWOJEMU! Opowiedzieli ten dzień swoim „językiem” i swoimi emocjami, które udzieliły się wszystkim. Mi też! Ich autentyczność. Ich ciekawość nadchodzących wydarzeń. Ich wzruszenie. Ich radochę. To było autentyczne celebrowanie miłości z wielkim uśmiechem na ustach! 

{ Rockowy koncert na weselu }

Wiele par „wpasowuje się” w dzień ślubu. Analizuje, co wypada, a co nie? Co powiedzą goście, czy będzie się im podobało? Okrajają siebie kawałek po kawałku, niczym tort ślubny, próbując zadowolić wszystkich, a zapominając o sobie. W rezultacie pozostaje idealnie wyreżyserowany dzień pozbawiony spontaniczności i najgłębszych emocji. Nie rezygnujcie z siebie w trakcie dnia ślubu! Wiem, ten tekst przewija się wielokrotnie we wszystkich wpisach ślubnych, blogach, poradnikach itd. Ale skoro tak dużo razy go słyszeliście, może warto się nad tym, chociaż chwile zastanowić?

Jak ze ślubnym klimatem poradził sobie Łukasz, który nie jest fanem weselnych klimatów, a rockowym muzykiem w zespole BEKSA? Wziął gitarę, dołączył do zespołu i… dał koncert! Widzieliście ślub Kingi i Łukasza, którym muzyczne szaleństwa towarzyszyły również na ich weselu na dechach? TUTAJ

Bo jeśli coś kochasz, coś jest twoją pasją, to czemu z tego rezygnować?! Zaśpiewać i zagrać dla ukochanej osoby, na swoim własnym weselu – połączenie idealne! Mam nadzieję, że niebawem poszalejemy na koncertach BEKSY!

{ Mini sesja w dniu ślubu }

Daria i Łukasz. We dwoje są jak ładunek wybuchowy z lontem gotowym do odpalenia… do kolejnej przygody lub wyzwania. Oni nie wiedzą, co to sztampa. Oni nie wiedzą, co to nuda. I za tą energię uwielbiam tych wariatów! 

Zobaczcie mini sesję, którą wykonaliśmy wieczorem w dniu ślubu. Nie ma ram, co można na sesji, a czego nie. Nie ma schematu według którego robimy zdjęcia. Jedynym ograniczeniem jesteście wy sami. Zdjęcia to WY! Zdjęcia są dla WAS! Dlatego dajcie się porwać w dniu ślubu na krótką sesję, krótki oddech od ślubnego rollercostera. Chwilę oddechu, relaksu, szaleństwa. Bycia tylko we dwoje. Do Darii i Łukasza na sesji, dołączyła ich ukochana „psia córunia” Nutka. Bo rodzina powinna trzymać się razem. A jak przewrotne i pełne tajemnicy potrafią być kobiety? Daria jest najlepszym przykładem. PEACE. LOVE. ROCK’N’ROLL.

 

Nie ma dla mnie nic bardziej cennego, niż to, że zapraszacie mnie do swojego świata i mówicie „rozgość się”. Dajecie sfotografować Waszą historię, którą sami opowiadacie w słowach i gestach. Zdejmujecie maski. A potem ja zgrywam zdjęcia, wstawiam na bloga, oglądam jeszcze raz i jeszcze raz aż mam ciarki. Wasza historia zostaje we mnie i staje się też moim wspomnieniem. Wdzięczność i wszechogarniająca radość – że to byłam ja. Teraz to ja jestem szczęściarą! 

Cicha23