{ sesja pod wodospadem }

Przed wylotem na Bali, długo planowałam z Karoliną i Pawłem, gdzie chcielibyśmy wykonać ich sesje. Na pierwszym miejscu niezmiennie był wodospad. Wiadomo, że na Bali jest olbrzymia ilość wodospadów a każdy z nich urzeka. Zdaliśmy się na sugestie naszego szalonego kierowcy, który uważał, że doskonale wie czego szukamy i nas tam zawiezie, bo i tak jest nam po drodze. Jechaliśmy, jechaliśmy, jechaliśmy… a ja coraz bardziej nerwowo zerkałam na zegarek bo godzina zmierzchu zbliżała się nieubłaganie. Made, bo tak nazywał się nasz kierowca, zapewniał, że zdążymy przed zmrokiem. Ok, może zdążymy ale my chcemy zrobić tam całą sesję a nie “zaliczyć” i stanąć na pamiątkowe zdjęcie. W tym momencie, nie mieliśmy już wyboru. Musieliśmy zdać się na niego.

{ Gitgit waterfall, Bali }

10 minut, które trwa jak 30 sekund. Tyle mieliśmy jak dotarliśmy biegiem, chwilkę przed zmrokiem, pod wodospad. Woda szumi tak głośno, że nie słyszę własnych myśli. Odgłosy z ciemnej jungli i zapadający zmrok przyprawiają o dreszczyk. Przecież cały czas marzyłam o takiej scenerii do zdjęć (no, może chciałam mieć więcej światła i czasu ;) )… nie ma czasu na zastanawianie się co i jak… przecieram obiektyw z wody, która jest wszędzie i robię zdjęcia. Spełniam marzenie Karoliny i Pawła, i swoje też. Po to tu przyjechaliśmy!