Ślub cywilny bardzo często kojarzy się ze sztywną atmosferą. Ale nie tym razem. Jo i Albert, to tak emocjonalna i czuła dla siebie para, że podczas ceremonii ślubnej w poznańskiej restauracji SPOT, nie było mowy o sztywnej atmosferze. Po ich sesji narzeczeńskiej wiedziałam na co ich stać (TUTAJ). Tak sympatycznego i otwartego przedstawiciela Urzędu Stanu Cywilnego jeszcze nie spotkałam. Pary młode z Poznania – lucky you! Pieczę nad organizacją ich ślubu trzymała Agnieszka Adamczak Wedding Planner. Ślub cywilny w plenerze Asi i Alberta był pierwszą zaplanowaną częścią celebrowania swojej miłości, bo 2 miesiące później odbył się ciąg dalszy – ślub kościelny w Wenecji. Para celowo podzieliła swój ślub na dwie osobne części: w Polsce urzędową z luźną imprezą, we Włoszech – intymnie i w wymiarze duchowym.

{ filmowy motyw przewodni ślubu }

Jo i Albert to pasjonaci filmu dlatego nikogo nie zdziwił przewodni motyw wesela – film. W dekoracjach można było odnaleźć winietki w kształcie klapsa filmowego. Stoły zamiast numerków miały tytuły filmów i leżały na nich gadżety nawiązujące do fabuły. Były miecze świetlne, figurki Star Wars, maszynka do robienia pieniędzy, kubki prezesa, misie itp. “Łubu dubu, łubu dubu” znacie ten tekst? Dla gości, którzy chcieli podzielić się dobrym słowem z parą lub życzyć im dużo miłości była specjalnie przygotowana szafa z ipadem do nagrywania życzeń, niczym w filmie “Miś”. Do miejsca ceremonii prowadził czerwony dywan, a w strefie chill out znajdowało się mini kino plenerowe, z maszyną do popcornu. Każdy pasjonat filmu znalazł coś dla siebie. Kwiatowe dekoracje na stoły wykonała INNA Studio, jedna z najlepszych florystek w Poznaniu.

{ panna młoda jak gwiazda filmowa }

Stylizacja Asi była również inspirowana gwiazdami filmowymi. Gdy ją poznałam  na sesji narzeczeńskiej okazało się, że ta cicha, filigranowa dziewczyna kryje w sobie szalone serce. Postanowiłyśmy razem dodać nieco pazura do jej stylizacji, która początkowo miała być bardzo grzeczna i zachowawcza. Duże kwiatowe kolczyki od Decolove, jako jedyna biżuteria, zrobiły cały look. Do tego przyciemniane okulary, niczym gwiazda filmowa na czerwonym dywanie. Skromną fryzurę (koka na czubku głowy) na Audrey Hupburn zamieniłyśmy na ekstrawagancki, tapirowany kucyk niczym Brigitte Bardot. Tak! Wypada iść w kucyku do ślubu! Tak… jeden mocny akcent w stylizacji ślubnej może nadać jej cały charakter! Dziewczyny, nie bójcie się! Zaufajcie zawodowcom!

O sukcesie stylizacji Asi vel Jo niech świadczy fakt, że gdy wiozłam ją z makijażu na salę swoim samochodem, zaraz po wejściu do auta padło pytanie: Magda czy masz lusterko w samochodzie? Bo wyglądam tak obłędnie, że chcę się na siebie napatrzeć, bo oczu nie mogę oderwać! W trakcie drogi do miejsca ceremonii wszyscy goście szeptali: To Asia! Jak ona pięknie wygląda! A zwieńczeniem był moment, kiedy Albert zobaczył Asię i nie był w stanie ukryć łez za okularami a la awiator. Chwilę zajęło, zanim doszedł do siebie i mogła rozpocząć się ceremonia.

{ impreza weselna w industrialnym wnętrzu SPOT }

Jo i Albert to typowo miejska para. Nie dla nich natura, lasy i łąki. Mieszkają w centrum Poznania, znają wszystkie knajpki, kina, kluby i zakamarki. To typowo miejskie zwierzęta. Dobra impreza to był wyznacznik ślubu w Polsce. Miało być na luzie i mało weselnie. Miało być klubowo, niczym w kultowym Studio 54, gdzie bawiły się najpopularniejsze gwiazdy pop kultury lat 70. XX wieku. Industrialne wnętrze Restauracji SPOT na Starej Wildzie było strzałem w dziesiątkę. Ceglane ściany, surowe wnętrze i ogromne okna tworzą niepowtarzalny klimat. Za restauracją znajduje się zadaszony taras i dużo zieleni w towarzystwie pięknych fotografii Szymona Brodziaka, idealne na ślub cywilny w plenerze. Dobre jedzenie, dobra muzyka, którą zapewnił DJ Rysiek Kwiatkowski, luz i najbliższa rodzina oraz znajomi – to przepis na udane wesele wg receptury Asi i Alberta. Polecam, żebyście tworzyli własne, oryginalne przepisy na ten dzień. To podejście się sprawdza i daje 100% mocy.

{ mini sesja fotograficzna w dniu ślubu }

“Magda, a czy wyskoczymy sobie na miasto na zdjęcia w trakcie imprezy?” Taaaaaak! Jo i Albert, po naszej sesji narzeczeńskiej byli tak zachwyceni efektami i tak nakręceni na więcej i więcej zdjęć, że nie wyobrażali sobie żebyśmy w dniu ślubu nie zrobili mini pleneru. Mini plener w dniu ślubu to zazwyczaj ok. 15-30 minut. Oni chcieli się urwać na ponad godzinę. Dla fotografa, który ma kontakt z taką parą, to jak gwiazdka z nieba albo prezent od św. Mikołaja! Wasza świadomość, czego chcecie, co jest dla Was ważne, to podstawa satysfakcjonującej współpracy i jest wyrazem dbania o swoje wspomnienia. Niestety ulewa pokrzyżowała nam plany wypadu na miasto, ale… po to zatrudniacie doświadczonego fotografa, żeby móc polegać na nim i jego umiejętnościach. Tadam! Mamy plener! I to mocno niestandardowy, bo nie o wpasowywanie się w sztampę chodzi. Sesja iście gwiazdorska. Odważna. Jak cały ich ślub. Oto oni! Najgorętsza para sezonu 2020! I najbardziej filmowy ślub cywilny w plenerze!

 

“Be a flamingo in a flock of pigeons”

 

 

Jak wyglądał ślub Jo i Alberta w Wenecji?

Było intymnie ale był i prawdziwy czerwony dywan na Weneckim Festiwalu Filmowym! Bądźcie czujni bo już niebawem ukaże się na blogu.